Z Dziennika: „A te dwie godziny na scenie to całkiem inna bajka, całkiem inne życie, całkiem inne emocje, nerwy, zmysły… i nie podejmuje się opisać, co to jest i jakie to jest, ale to nadaje sens.”
Pani Krystyno, jak Pani kocha teatr, granie, aktorstwo, to inne zycie... i jak wzruszajaco pisze Pani o tej milosci...
U mnie ciemna, bardzo ciepla noc. Spojrzalam w nia przez okno, a tam pajak, z tych wiekszych, na polowaniu, na szczescie na zewnatrz. Na moich oczach piec ciem schwytal i wyssal. Postukalam w szybe, zeby juz poszedl do siebie, bo jednak przykro patrzec na te nierowne zmagania, no i chcialoby sie jakos pomoc temu slabszemu, bez szans, a on nic. Za Chiny nie zdejme siatki z okna, co mogloby go przeploszyc, bo jeszcze wskoczy mi do srodka, a domownicy od dawna juz spia. Oto on:
I jeszcze zarciki, ktore dzisiaj dostalam:
Ginekolog pyta pacjentke w ciazy:
- Czy chce pani, aby maz byl przy porodzie?
- Nie ma potrzeby, przy poczeciu tez go nie bylo.
Wybrzeze Australii. Dwa rekiny zauwazyly faceta na desce windsurfingowej. Jeden mowi do drugiego:
- To sie nazywa elegancka obsluga! Ladnie podane, na tacy, z serwetka...
Droga Pani Krystyno, za wszystko dziekuje. Za te strone, za moznosc napisania do Pani, za wszystkie mile slowa. M.