Wczoraj skończyłam "Z Pamięci "- Marii Iwaszkiewicz, która opisuje swój dom rodzinny - Stawisko. Jakże wspaniała jest to książka. Jak wiele można się z niej nauczyć. Osobiście najbardziej podobała mi się historia kucharza państwa Iwaszkiewiczów - Władysława (nomen omen) Kucharskiego, który otrzymał złoty zegarek ( od księcia, u którego prowadził przed wojną kuchnię, zanim trafił na Stawisko) za przygotowanie jajek mole. Rzeczywiście sam przepis, zacytowany przez panią Marię w całości, wprawia w zdumienie. Nie wspominając dalszych opisów jaj, kaczek i legumin, które kucharz Kucharski tworzył.
Kiedy to czytam - ja rocznik 72, myślę sobie, że my się zachwycamy i odkrywamy p. Nigellę Lawson czy p. M. Gessler, a tak na prawdę nie mamy pojęcia, jak się kiedyś wspaniale gotowało.
Podobała mi się także jedna mała dykteryjka dot. wuja, który sytaucje, szczególnie tragiczne i smutne potrafił, rozbroić jednym celnym - "a to świetnie". Postanowiłam wprowadzić ten zwrot w życie. I od dzisiaj obojętnie, czy się wali, czy się pali, wszystko kwituję - "a to świetnie".
Serdeczności,
Helen