uwielbiam teatr, ale słońce potrzebne jest i taka pogoda na wolne dni to marzenie.
Większość dni spędzam w murach, a dziś w końcu mogłam pójść na spacer i... oddychać!!! i dosłownie i w przenośni. "Zaduch" w pracy, mimo otwartych okien, nie do wytrzymania. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze będę w życiu robić coś, co będę kochać tak, jak Pani kocha swoją pracę.
A wracając... gdyby padało, uznałabym to za czystą złośliwość ze strony przyrody.
Przypominam, że Pani teatr też potrzebuje dobrej pogody

Przyznać jednak muszę, że nic tak dobrze nie resetuje mojego mózgu jak parędziesiąt minut na widowni. Nie istnieje wtedy nic poza sztuką. Jest to niezwykłe, taka funkcja terapeutyczna, równie niezwykłe jak to, że od czasu do czasu mam potrzebę napisać do Pani.
pozdrawiam z rzepakowych pól Ziemi Oświęcimskiej

Anna